Żałoba i Lany Poniedziałek

… czyli co mnie dzisiaj zdenerwowało.

Pierwszą rzeczą jest ogłoszona żałoba narodowa. Bezsensowna i idiotyczna. Jasne, to wielka tragedia. Spłonął budynek, zmarły 22 osoby. Nie mam zamiaru tego negować. Zastanawiam mnie jedynie, dlaczego cała Polska ma przez to być w żałobie przez dwa dni? To przecież nawet pośrednio ani kraju, ani rodaków nie dotyczy.

Już ogłoszona wielka pomoc dla ofiar i dzieci, które straciły swoich rodziców. Zapomogi, renty i innego rodzaju obiecanki. Już premier z prezydentem lecą z natychmiastową pomocą. Ale dlaczego? Dlaczego?

Dlaczego nie ogłoszono żałoby z powodu śmierci 25 osób w wypadkach drogowych w te święta? Przecież to nawet większa liczba niż ofiar w tym pożarze. Czy Ci z pożaru są jacyś ważniejsi? Każdy polityk zaprzeczy.

Byłem i jestem przeciwny żałobom narodowym przez takie wydarzenia, ale nawet to pomijając, uważam, że aktualne działania głowy państwa i rządu są tylko i wyłącznie czystym populizmem i piarowskim zabiegiem, mających pokazać ojców narodu wyrażających troskę o swoich podopiecznych.

Druga sprawa to śmigus-dyngus. Jedni uważają to za zło i dziecinadę, inni za świetną okazję do zabawy (o ile oczywiście dotyczy to wszystkich i jest przemyślane). Ja należę do tej drugiej grupy. Zawiodłem się jednak, gdy rano wstałem, spojrzałem przez okno i nie zobaczyłem ani jednego dzieciaka z pistoletem, butelką czy jakimkolwiek inną “bronią”. Klatki schodowe suche, ulice suche, chodniki suche. Nic.

Gdy przeszedłem się po osiedlu, mając nadzieję, że jednak ktoś mnie dopadnie, nie znalazłem wiele więcej. Może czwórka młodszych dzieciaków z pierwszych klas podstawówki z jajkopodobnymi, małymi, plastikowymi oblewaczkami.

Poczułem się trochę dziwnie, bo pamiętam sam, że jeszcze parę lat temu na taką możliwość czekało się cały rok. Później zbieraliśmy się w parosobowe klany, czasem nawet kilkunastoosobowe i zaczynaliśmy prawdziwe wojny. Wojny, sojusze, rozejmy, podstępy, pułapki, szpiegostwo. Cały asortyment, parogodzinna zabawa, różne rodzaje broni, wielokrotne zmienianie ciuchów. Ganianina i krzyki.

Teraz nie zobaczyłem nawet namiastki tego, co tak bardzo ja i moi rówieśnicy kochaliśmy robić w dzieciństwie. Nie mam pojęcia, czym mogło to być spowodowane, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku tradycja powróci na osiedle. Pozytywna, zakręcona zabawa, mniej lub więcej przyzwalana raz do roku.

Po trzecie, ładny dzisiaj, słoneczny mamy dzień.

aaaa

CC by-nc-sa, Steffe

0 Odpowiedzi do “Żałoba i Lany Poniedziałek”



  1. Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz