Ostatnio, gdy prowadziłem zbiórkę, musiałem wymyślić coś bardziej oryginalnego, żeby się dzieciaki nie zanudziły przy tych szyfrach. Nie będę jednak opisywał całego konspektu, powiem tylko pare słów o samym końcu zbiórki.
W pewnym momencie powiedziałem im, że mają zadanie. Czas operacyjny — 3 minuty. Wybiec ze szkoły, znaleźć zaszyfrowaną wiadomość na jej terenie, odszyfrować na miejscu i przybiec z powrotem z odpowiedzią.
A jak wyglądała wiadomość? Ano wpadłem trochę na niekonwencjonalny, szalony pomysł. Niektórzy może pokusiliby się nawet o słowo zboczone, szczególnie w odwołaniu do Freuda.
Bo wszystko dzieje się wokół marchewki. To hasło zakodowane szyfrem masońskim, w harcerstwie znanym jako czekoladka albo ramowy. Ale tym razem nie zakodowanym na karteczce i schowanym w pniu drzewa. Tym razem butami to wykaligrafowałem na boisku. Dostatecznie małe, żeby nie widzieć z daleka, dostatecznie duże, aby odczytać. Było trochę problemów ze skakaniem i niezaciemnaniem śladów, fakt.
Dzieciakom się jednak udało, przybiegły do szkoły, dołączyły do kręgu i wykrzyczały “marchewka”.
W tym momencie ja wyciągnąłem marchewkę z kieszeni. Taką normalną, pomarańczową, dobrze wszystkim znaną. No, pod wpływem ciepła zwiotczała trochę i nie była już taka sztywna. Śmiejcie się, ale przez chwilę poczułem się jak Palikot.
Dalej była burza mózgów na temat marchewki. Czyli mieli wykrzyczeć wszystko, co im się z marchewką kojarzyło. Zdziwiłem się, bo pierwszym skojarzeniem nie było to, o czym zakładałem, że pomyślą. Ba, oni w ogóle o tym nie wspomnieli.
Ale dotarło do bałwana. Tak, myślałem, że będę ich musiał naprowadzać, że zima, że duże kule, że coś… A tu ciach, szybko na to wpadli.
No to zabraliśmy kurtki i z powrotem na boisko wszyscy razem — lepić tego bałwana. Muszę powiedzieć, że tego śnieżnego dziada nie robiłem z dobrych 7 lat i dosyć fajnie się przy tym bawiłem, choć wydaje mi się, że zbyt szybko nam to poszło.
Oczywiście po zakończeniu obrzędowym zbiórki razem z kolegą Bałwanem w kręgu, nastąpiła zmasowany atak destrukcji. Najważniejsze, że dzieciakom się podobało.

0 Odpowiedzi do “Bałwan i szyfry”