Archiwum dla wrzesień, 2008

Pierwszy dzień w liceum

7.25. Budzik rozpoczyna odgrywanie swojego jazzopodobnego kawałka. Z impetem wyskakuję z łóżka i robię duży krok do biurka, aby go wyłączyć. Zawsze tak robię. Dzięki temu mam pewność, że do łóżka już nie wrócę i przypadkowo w nim ponownie nie zasnę.

Otwieram klapę laptopa i wciskam przycisk power on. Idę do łazienki, myję włosy. Wychodzę, kierując się do kuchni, otwieram lodówkę. Patrzę na braki, ale wyciągam mleko, masło, szynkę i ogórki kiszone. Zimne mleko wlewam do największego kubka, następnie przelewam do garnuszka, który stawiam na ogniu. Zawsze tak robię. Dzięki temu wiem, ile dokładnie wlać i nie marnuję ani kropli. Jeśli nie rozleję oczywiście.

Mleko się gotuję, a ja kroję wczorajszą bułkę, smaruję masłem, nakładam szynkę i pokrojone ogórki. W przerwie 20 pompek. Wracam do pokoju, odpalam gmaila i ścielę łóżko. Wracam do kuchni i przelewam gorące mleko do kubka z kakao. Swoje śniadanie stawiam obok laptopa, ale kakao wystawiam za okno, aby szybciej ostygło. Rozpoczynam czytanie maili i wcinanie bułki. Po jakimś czasie wypijam mój mocno brązowy napój.

Maile przeczytane, pare newsów przeczytanych. Ubieram się, wypełniam kieszenie portfelem, długopisem, kluczami i komórką. Już jestem gotowy do wyjścia, a zegarek wskazuje 7:55. Mam zapas czasu, bo autobus dopiero o 8:30. Po dwudziestu minutach surfowania po internecie zamykam dom i wychodzę na przystanek.

Czytaj dalej ‘Pierwszy dzień w liceum’