Ceremonia otwarcia Olimpiady w Pekinie

Podobała mi się, zdecydowanie. Raczej nie skłamię, kiedy powiem, że w życiu nie widziałem tak spektakularnego widowiska. Pomimo tego, co napisałem w poprzednim wpisie, muszę przyznać, że reżyseria tej ceremonii była na najwyższym poziomie.

Najbardziej do gustu przypadła mi najpierw komputerowa symulacja zwoju, który w momencie zwinięcia zaczął się rozwijać. Tyle że tym razem realnie. Ogromnej wielkości zwój, który tak naprawdę był swoistym ekranem zaczął się rozwijać, jednocześnie wyświetlając różne obrazy na samym sobie.

Drugim elementem, który tak mocno przykuł moją uwagę był taniec na pergaminie, również na tym zwoju. Paru ludzi w czarnych, obcisłych ubraniach wyskoczyło i zaczęło swoimi kończynami, zarówno stopami, jak i dłońmi malować, z pozoru chaotyczne, kreski.

Ostatnim widowiskiem, które spodobało mi się najbardziej, bo zasadniczo cała impreza oprócz przemarszu reprezentacji była dla mnie dużym zaskoczeniem i miłym dla oka przeżyciem, był moment finalny – zapalenie znicza. Oryginalne i innowacyjne wykonanie przez chińskiego gimnastyka, który wzbił się na koronę stadionu i tam rozpoczął swój bieg, któremu towarzyszyła symboliczna, rozwijająca się księga jako tło, przedstawiająca tegoroczną drogę znicza. Całego klimatu dodawała potężna ilość fajerwerków.

Warto było te 4 godziny poświęcić.

1 Odpowiedź do “Ceremonia otwarcia Olimpiady w Pekinie”



  1. 1 Wojna Gruzja-Rosja. O co tu chodzi? « Walker’s Blog TrackBack o 9 sierpień 2008 o 23:58

Dodaj komentarz